FUTU.RE

20150613_160920

KSIĄŻKA

To trudna pozycja, taka której każdą stronę czyta się powoli, bo każde zdanie ma znaczenie. To taka pozycja, gdzie w głowie przelatuje Ci tysiące myśli w czasie czytania jednego akapitu. To taka książka, obok której nie przejdziesz obojętnie, co nie znaczy, że ją polubisz. To ten rzadki przypadek, który Cię bardzo dotknie, właściwie fizycznie, dokopie się do Twoich najbardziej skrywanych, wstydliwych, ciemnych stron.

Myślę, że każdy powinien od czasu do czasu przechodzić taką wiwisekcję sam ze sobą. Dojść do tych najgłębszych pokładów swoich myśli i uczuć, które na co dzień trzyma najgłębiej zakopane, przyjrzeć się im dokładnie, posprzątać, od nowa poukładać. Może to brutalna metoda, ale wychodzi się później niemal jak feniks z popiołów i wiele rzeczy nabiera sensu.

FUTURE jest brutalną pozycją, na pewno nie dla osób o delikatnych nerwach. Przez to też, nie da się jej przeczytać ciurkiem, przynajmniej ja nie dałam rady. Były wieczory, gdzie musiałam skończyć po trzech stronach, były dni gdy musiałam ją odłożyć, choć jednocześnie nie byłam w stanie sięgnąć równolegle po inną książkę.

Fabuła oparta o jedno z podstawowych pytań – co gdybyśmy żyli wiecznie? Wszyscy bylibyśmy szczęśliwi? A może znudzeni? Światem, sobą, związkami. Nadal tworzylibyśmy wiekopomne dzieła, czy bylibyśmy na tyle rozleniwieni, że nikt nie czułby potrzeby rozwoju? Jaki cel w życiu może postawić sobie człowiek, który żyje wiecznie? Jaki Ty byś sobie postawił?

Nic się nie stanie! Nic się nigdy ze mną nie stanie! Będę tkwić w swoim wspaniałym penthousie, pod szklanym dachem, wiecznie młoda i piękna, jak mucha w bursztynie, i nic, kurwa, nic nigdy się ze mną nie stanie! Wynoś się stąd, słyszysz!? Wynocha!!!

Świat walczy z przeludnieniem. Skoro wszyscy żyją wiecznie, nie ma już miejsca na nowe życie. Jeśli rodzisz dziecko, jedno z rodziców musi w zamian oddać swoje życie. Zasada nie podlegająca negocjacjom, odstępstwa ścigane i brutalnie karane. Większość ludzi nie pamięta już co to dziecko, nie zna też starości. Te dwie kategorie budzą w innych odrazę, lęk, zniesmaczenie. I teraz pomyślcie przez chwilę – to rodzina nas określa, nasz cykl znaczą właśnie dzieci i pokolenia seniorów – kim bylibyśmy, gdyby zabrano nam te podstawowe wyznaczniki? Samolubnymi Piotrusiami Panami?

Po prostu chcę ufarbować sobie siwiznę. Czy w tym mieście znajdzie się choćby jedno miejsce, gdzie zrobią mi to bez zbędnych pytań, gdzie nie będą się brzydzić mojego trądu [przypisek – mowa o starości], gdzie ośmielą się mnie dotknąć?

Oprócz tego co powyżej, autor postanowił się zmierzyć również z wieloma innymi dylematami. Pokazuje bohatera, który miał bardzo trudne dzieciństwo, był trenowany (szkolony), manipulowany, molestowany, męczony. A potem dostaje władzę. Jak „odwdzięczy się” dla społeczeństwa za to, co go spotkało? To poharatana postać, z wieloma bliznami, ale i wciąż jątrzącymi się ranami, z wieloma lękami. Na początku widzimy go jako silnego, mocarnego, niepokonanego, by z czasem przekonać się jak jest delikatny, łatwy do zranienia. Tylko, że zranione zwierze często bywa nieobliczalne…

Żyjesz sobie frontowym życiem karalucha: biegasz transzejami szpar w podłodze i ścianach. Alarmuje cię każdy szmer i zamierasz, spodziewając się, że zaraz ktoś cię rozdepcze. Aż pewnego razu wchodzisz w obręb światła i dokądś wpadasz, tyle że zamiast zachrzęścić i zginąć, wciąż żyjesz; bo oto ktoś nagle ściska cię mocno w palcach i lecisz gdzieś w górę, gdzie będą ci się przyglądać.

To, co uważam za bardzo duży walor tej książki, to że bohaterowie nie są ani biali, ani czarni, każdy z nich ma grubo na sumieniu, każdy jednocześnie jest zdolny do heroicznych czynów. Z drugiej strony to też nie szare postacie, gdzieś po środku skali. Czasami ta zmienność może razić, można się zgadzać z takim czy innym obrotem sprawy. Całość wymaga spojrzenia z dystansu, chwili oddechu, refleksji i wtedy wszystko się układa. Wtedy jesteś nawet w stanie przyznać rację, że całość przemian ma sens.

Książka doskonale napisana. Możnaby powiedzieć, że to już typowe dla rosyjskich autorów, że tak dobrze bawią się słowem, ale Glukhovsky jest tu mistrzem w swojej klasie. Już pierwsze strony przynoszą niesamowite porównania, często nowe słowa.

Mówię to jemu i mówię tobie: śmierć jest nam potrzebna! Nie powinniśmy żyć wiecznie! Nie takimi nas stworzono! Jesteśmy zbyt głupi na wieczność. Zbyt egoistyczni. Zbyt zadufani w sobie. Nie jesteśmy gotowi na życie bez końca. Potrzebujemy śmierci, Jacob. Bez śmierci nie potrafimy żyć.

Książka wydana z niesamowitymi ilustracjami Sergeya Kritskiyego – budują niepowtarzalną atmosferę tego świata.

Sam Glukhovsky nie stroni od wielu negatywnych „wycieczek” w stronę Rosji, ale z tego jest znany:) Jeśli jeszcze ktoś nie kojarzy autora, to od właśnie napisał Metro 2033.

* * *

Dmitry Glukhowsky

FUTU.RE

Wydawnictwo Insignis

Przekład Paweł Podmiotko (naprawdę wielki szacun za ten przekład)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s